CLICK HERE FOR THE ENGLISH TRANSLATION
Refleksje nad paraszą Bo 5786
Problem z winem
Mosze mówi: „Ja nie mam problemu z piciem”.
Jego przyjaciel Szmuel odpowiada: „Przecież właśnie sam wypiłeś całą butelkę!”
Mosze ripostuje: „Tak, ale podzieliłem się winą z moją mamą”.

Rabbi Menachem Mirski
Tak, możliwe, że Faraon, który miał problem z zatwardziałym sercem, podzielił się winą ze swoją matką. Ale nawet gdyby tak było, dzielenie się winą, nie mówiąc już o całkowitym obwinianiu innych, w niczym nie pomaga. Pomaga prawdziwa zmiana i stanowczość w jej wprowadzaniu. Faraon najprawdopodobniej nie lubił słowa „zmiana”, zwłaszcza gdy odnosiło się do którejkolwiek z jego cech czy decyzji.
Dlatego upierał się raz za razem, nie przejmując się tym, że skutki jego zatwardziałego serca stawały się coraz bardziej przerażające – aż do kulminacyjnego finału plag: szarańcza pożera resztki egipskich plonów, gęsta ciemność paraliżuje kraj na trzy dni… aż do śmierci pierworodnych, niewinnych niemowląt, co wreszcie łamie wolę Faraona. Czy naprawdę dotknęło to jego serca lub sumienia, czy po prostu bał się, że Egipcjanie – w tym jego dworzanie – zbuntują się lub zamordują go? Tego nie wiemy.
I tak naprawdę nie obchodzi nas to, bo pośród wszystkich tych nieszczęść nadchodzi dobra nowina dla naszych przodków. Izraelici, po wiekach niewoli, otrzymują nakaz przygotowań do wyjścia – znakują futryny drzwi krwią, jedzą baranka paschalnego z macą i gorzkimi ziołami. To moment odkupienia: Bóg kruszy kajdany niewoli, ogłaszając: „Wypuść mój lud”.
Tora nie przedstawia wolności jako łatwego daru. Izraelici nie wychodzą po prostu; uciekają w pośpiechu, ich ciasto pozostaje przaśne, bo nie ma czasu na czekanie. Wolność przychodzi pośród chaosu, grozy i boskiej interwencji. Uścisk Faraona był totalny – wyzysk ekonomiczny, wymazanie kultury, brutalność fizyczna. Złamanie go wymagało konfrontacji z przytłaczającą potęgą; to wzorzec powtarzający się wiele razy w historii ludzkości od tamtego czasu. To dotyczy wolności w wymiarze społecznym/politycznym.
Bo wolność ma oczywiście także wymiar indywidualny, osobisty, i ten wymiar rządzi się nieco innymi, choć w pewnym sensie podobnymi zasadami. W naszym zaawansowanym technologicznie świecie wielu z nas zmaga się z własnymi, zinternalizowanymi „Faraonami” – współczesnymi kajdanami, które zniewalają nie biczem, lecz o wiele subtelniejszymi siłami. Uzależnienie od substancji, ekranów czy kompulsywnych zachowań odbiera nam sprawczość, zamieniając chwile – niespotykanie obfite w możliwości – w bezmyślne cykle. Pułapki długów zniewalają pokolenia w niekończącej się pracy, toksyczne relacje lub miejsca pracy niszczą poczucie własnej wartości. Cyfrowe rozproszenia – niekończące się scrollowanie, powiadomienia – przypominają szarańczę, pożerającą czas i uwagę, które mogłyby karmić sensowne życie. Te kajdany nie są narzucone przez jednego tyrana, lecz przez systemy, w których dobrowolnie uczestniczymy: kultura konsumpcyjna obiecująca spełnienie przez „więcej”, algorytmy zaprojektowane, by nas uzależnić.
Parasza przypomina nam, że prawdziwa wolność zaczyna się od rozpoznania. Izraelici mieli światło w swoich domostwach podczas plagi ciemności (Wj 10,23) – symbol, że nawet w społecznym mroku możliwa jest osobista jasność. Musimy zidentyfikować nasze kajdany: Jakie nawyki zatwardzają nasze serca jak serce Faraona? Jakie rozproszenia uniemożliwiają nam wybór „koszernego życia” lub szans na rozwój w każdej chwili?
Na nowo definiując wolność osobistą, odzyskujemy sprawczość poprzez dyscyplinę i wybór. Tak jak Izraelici proaktywnie znakowali futryny drzwi, my oznaczamy nasze życie świadomymi granicami – ograniczamy czas przed ekranem, szukamy terapii lub grup wsparcia, stawiamy relacje ponad ucieczkę. W tradycji żydowskiej wolna wola jest boska; Bóg stworzył nas, byśmy wybierali. W naszym szybko rozwijającym się świecie, z niespotykanymi możliwościami, stawka jest wysoka: technologia mnoży rozproszenia, ale też narzędzia do wzrostu i samorozwoju.
Dla nas Żydów (i nie-Żydów także) to wezwanie do duchowego i praktycznego wyzwolenia. Wolność nie jest tylko czymś politycznym – jest też czymś jak najbardziej osobistym! Zerwanie współczesnych kajdan wymaga konfrontacji z dyskomfortem, podobnie jak plagi zmusiły Egipt do zmierzenia się z niesprawiedliwością. Wymaga pokory: najpierw przyznania, że jesteśmy w czymś zniewoleni, a potem zdecydowanego działania.
Wyjście nie było idealne – lud szemrał na pustyni – ale zaczęło się od wyboru odejścia. Tak samo u nas. W tym spolaryzowanym, pełnym lęku czasie na nowo zdefiniujmy wolność nie jako nieograniczone folgowanie sobie, lecz jako odwagę zerwania z tym, co nas umniejsza. Wybierzmy życie, wybierzmy rozwój, wybierzmy wyjście z uścisku Faraona. Tylko wtedy możemy naprawdę kroczyć ku Ziemi Obiecanej – pełniejszego, bardziej autentycznego istnienia.
Ostateczne żydowskie uzależnienie.
Mężczyzna mówi: „Jestem uzależniony od samorozwoju”.
Jego przyjaciel odpowiada: „To nie jest uzależnienie”.
On na to: „Powiedz to mojej żonie”.
Szabat szalom,
Rabbi Mirski

Leave a Reply