CLICK HERE FOR THE ENGLISH TRANSLATION
Refleksje nad paraszą Wa’era

Rabbi Menachem Mirski
W naszej paraszy na ten tydzień (Szemot 6:2–9:35) spotykamy jedną z najgłębszych eksploracji Tory dotyczącej ludzkiej sprawczości w obliczu interwencji Bożej. Gdy Bóg sprowadza pierwsze plagi na Egipt, by wyzwolić Izraelitów z niewoli, reakcja faraona ujawnia przerażającą dynamikę: zatwardzenie jego serca. Tekst na przemian mówi o tym, że faraon sam zatwardza swoje serce i że czyni to Bóg, co rodzi odwieczne pytania o wolną wolę. Czy boska ingerencja znosi ludzką wolność wyboru? Czy raczej ukazuje konsekwencje naszych powtarzających się decyzji? Opierając się na mądrości rabina Jonathana Sacksa, o błogosławionej pamięci, z jego cyklu Covenant & Conversation poświęconego tej paraszy – takich jak „Freewill” i „The Weighing of the Heart” – możemy odkryć potężne przesłanie: z perspektywy społecznej i politycznej indywidualna wolność jest lub powinna być podstawowym prawem człowieka, ale to prawo nie gwarantuje, że stanie się rzeczywistością. Nasza indywidualna wolna wola to delikatna zdolność, która może się erodować przez nasze własne działania, zamieniając nas w więźniów własnych wyborów.
Rabin Sacks naucza, że droga faraona zaczyna się od pełnej sprawczości. Podczas pierwszych pięciu plag – krwi, żab, wszy, dzikich zwierząt i pomoru bydła – faraon sam swobodnie zatwardza swoje serce. Chociaż na początku opowieści Bóg mówi: „Ja utwardzę serce faraona” (Szemot 7:3), Tora wyraźnie stwierdza: „serce faraona stwardniało” (Szemot 7:22, 8:15 itp.), bez przypisywania tego Bogu. To nie przypadek; faraon wybiera upór z arogancji i desperackiego trzymania się władzy. Jako władca potężnego imperium zbudowanego na ucisku, odmawia ustąpienia, traktując Izraelitów jako zwykłe narzędzia swojej chwały. Każda odmowa to świadomy akt, płynący z pragnienia utrzymania kontroli nad niewolnikami i swoim królestwem. Ale jak wyjaśnia Sacks: „Nawyki nabierają własnego pędu… To, co na początku wybrał dobrowolnie, ostatecznie stało się drugą naturą”. Przez powtarzanie wybory faraona kują łańcuchy przyzwyczajenia, podobnie jak uzależnienie, które zaczyna się jako dobrowolna przyjemność, ale wkrótce dominuje nad duszą.
Od szóstej plagi wzwyż – wrzody, grad, szarańcza, ciemność i zabicie pierworodnych – język się zmienia: Bóg zatwardza serce faraona (Szemot 9:12, 10:1 itp.). Sacks interpretuje to nie jako arbitralne odbieranie wolności faraonowi przez Boga, lecz jako naturalną, nieuchronną konsekwencję jego wcześniejszych decyzji. Działanie Boga tutaj jest równoznaczne z prawami natury. Faraon stał się niewolnikiem własnych złych impulsów, tak jak on sam zniewolił Izraelitów. Jego serce, niegdyś elastyczne, teraz skamieniało od pychy i okrucieństwa. To „zatwardzenie” całkowicie odcina empatię: dehumanizując Izraelitów – traktując ich jak podludzi niegodnych wolności – faraon dehumanizuje samego siebie, bo tak zawsze jest: ci, którzy odbierają człowieczeństwo innym, tracą własne człowieczeństwo w tym samym akcie. Traci zdolność do zmiany czy teszuwy (skruchy), uwięziony w cyklu, w którym miłosierdzie i moralny rozwój stają się niemożliwe. Słowa Sacksa: tyrani tacy jak faraon stają się „więźniami własnych wyborów”, ilustrując, że wolna wola nie jest nieskończona; można ją utracić przez uporczywe jej nadużywanie.
Ta narracja głęboko rezonuje z naszym własnym życiem, gdzie indywidualna wolność przejawia się w cichych wyborach każdej chwili. W każdej minucie stoimy na rozdrożu: możemy wybrać prawdziwe życie i cieszyć się teraźniejszością, smakując jej dary w sposób odżywiający duszę. Może to oznaczać angażowanie się w sensowną rozmowę z drugim człowiekiem, zanurzenie się w modlitwie lub praktyce duchowej takiej jak medytacja, zgłębianie książki lub artykułu rozwijającego umysł, świadome delektowanie się zdrowym jedzeniem czy orzeźwiający spacer w naturze. To akty wolności, które afirmują życie, budując połączenie, rozwój i radość bez kompromitowania naszej sprawczości.
Jednak ścieżka się rozwidla. Możemy wybrać coś „niekoszernego” – nie w sensie rytualnym, lecz etycznym i duchowym – jak bezmyślne scrollowanie mediów społecznościowych, nadmierne picie czy używanie narkotyków. Te wybory, początkowo kuszące jako szybkie ucieczki, niosą ryzyko zniewolenia. Tępiają zmysły, porywają dopaminę i erodują zdolność do swobodnego wyboru, przynajmniej na jakiś czas – podobnie jak zatwardzenie serca faraona. Albo możemy popaść w zwykłe rozproszenia: binge-watching banalnych treści, nieskończone błądzenie po internetowych króliczych norach czy odkładanie drobnych spraw. Mogą nie wiązać nas tak mocno jak nałogi, ale prowadzą donikąd, marnując cenny czas i pozostawiając pustkę.
Za tym wszystkim kryje się głębsza warstwa wolności: każda chwila skrywa ukryte możliwości, szanse, które mogą rozkwitnąć, jeśli je dostrzeżemy i podejmiemy działanie. Rozpoznawanie i realizowanie takiej możliwości to to, co nazywamy „pracą” – nie harówką, lecz celowym działaniem przekształcającym potencjał w rzeczywistość. Może to być coś o natychmiastowym efekcie, jak zauważenie cieknącego kranu w domu i natychmiastowe naprawienie go, by zapobiec małemu problemowi przeradzającemu się w powódź i przywrócić porządek w przestrzeni. Albo może być częścią większego planu, dającego efekty w przyszłości, jak poświęcenie czasu na rozwój biznesu poprzez badanie nowego rynku, nawiązanie kontaktu sieciowego czy dopracowanie strategii, która przyniesie wzrost i stabilność w dłuższej perspektywie.
Tak więc w każdej minucie stoimy przed fundamentalnym wyborem: żyć w pełni w danej chwili, obejmując jej ulotne przyjemności, czy wykonać działanie o realnych konsekwencjach – natychmiastowych lub długoterminowych. Gdy to działanie wynika z dostrzeżenia okazji, wybór samego cieszenia się chwilą zamiast działania grozi utratą tej szansy – być może na zawsze. Szansa może powrócić, ale często znika jak ulotny cień, drzwi, które zamykają się, gdy czas płynie dalej. Tak jak początkowe odmowy faraona zamknęły mu drogę do odkupienia, nasza bezczynność może stracić przyszłość, którą moglibyśmy zbudować.
Nasza żydowska tradycja oferuje głębokie wskazówki co do równowagi między tymi biegunami: życiem w chwili a chwytaniem okazji. Tora i nasi mędrcy uczą, że życie to święty rytm między byciem a działaniem, odpoczynkiem a pracą, ucieleśniony w Szabat. Przez sześć dni stworzenia Bóg angażuje się w ma’ase berejszit – dzieło wprowadzania potencjału w istnienie – dając nam wzór wartości działania, innowacji i odpowiedzialności. Jesteśmy powołani do bycia partnerami w stworzeniu, jak w przykazaniu „napełniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną” (Bereszit 1:28), dostrzegając okazje do naprawy świata (tikkun olam) poprzez czyny takie jak chesed (miłosierdzie), studiowanie Tory czy etyczna praca. Jednak Szabat nakazuje nam przestać, by „żyć w chwili” w świętości: „Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką pracę swoją, lecz siódmy dzień jest szabatem Pana, Boga twego” (Szemot 20:9-10). To nie lenistwo, lecz uważna obecność – delektowanie się posiłkami, modlitwą, wspólnotą i odpoczynkiem jako afirmacja wolności od niewoli pracy.
Ramban (Nachmanides) w komentarzu do tej paraszy podkreśla, że plagi demonstrują suwerenność Boga nad naturą i ludzką wolą, wzywając nas do mądrego korzystania z wolności. Mędrcy w Pirkej Awot (Etyka Ojców) równoważą to: „Wszystko jest przewidziane, a jednak dana jest wolna wola” (3:15), przypominając, że okazje są umieszczane przez Boga, ale my musimy wybrać działanie. Rebbe Nachman z Bracławia uczy obejmowania teraźniejszości poprzez hitbodedut (samotną medytację), ale też podkreśla przekształcanie iskier inspiracji w konkretne micwot. Właściwa równowaga jest zatem intencjonalna: przeznaczajmy czas na odżywiającą duszę obecność – Szabat, codzienną modlitwę, chwile wdzięczności – by naładować naszą wolność, jednocześnie czujnie wypatrując okazji w „czasach pracy”, zdecydowanie działając, by je urzeczywistnić. W ten sposób unikamy losu faraona, zachowując nasze serca jako naczynia empatii, wzrostu i prawdziwego wyzwolenia. Obyśmy wybierali mądrze, chwila po chwili, i zasłużyli na wolność prowadzącą do błogosławieństwa.
Szabat szalom,
Rabbi Mirski

Leave a Reply