Refleksje na Szabat Sukkot 5786

Rabbi Menachem Mirski
Chag Sameach i Szabat Szalom wszystkim! Sukkot jest uznawany za najbardziej radosne ze wszystkich żydowskich świąt. Jedna z jego biblijnych nazw to Z’man Simchateinu – „czas naszej radości”. To wręcz nasz religijny obowiązek, by być szczęśliwym przez każdy dzień Sukkot. A najlepszym sposobem, jak sądzę, na osiągnięcie tego celu jest sprawianie radości innym – żonie, mężowi, dzieciom, rodzicom, czyli każdemu w rodzinie, a w najlepszym przypadku – każdemu w naszej społeczności.
Chwileczkę, ale czy naprawdę można to zrobić? Czy można uszczęśliwić wszystkich? Oczywiście, że nie. Pragnienie zadowolenia wszystkich nigdy nie przynosi oczekiwanych rezultatów. To truizm, który wszyscy znamy – „nie da się zadowolić wszystkich”. To spostrzeżenie zakorzenione w wiekach ludzkiego doświadczenia, tak oczywiste, że często tylko kiwamy głową, zgadzamy się i idziemy dalej. Ale co to oznacza w praktyce, szczególnie dziś, w naszym zróżnicowanym świecie? Co robić, jeśli na przykład szukasz szerokiego poparcia dla pomysłu, wydarzenia czy wizji – jak organizacja programu w synagodze lub promowanie jakiejś sprawy – i nie chcesz rozmywać treści, tracić istoty tego, co czyni twoje przedsięwzięcie wyjątkowym? I co się dzieje, gdy posuwamy się za daleko, próbując uszczęśliwić wszystkich?
Co ciekawe, nasza dzisiejsza porcja Tory na Szabat mówi o tym! Czy to nie zadziwiające? Jaki zbieg okoliczności! Opowiada historię Aarona i Złotego Cielca. Wszyscy znamy tę historię, ale pozwólcie, że przypomnę ją w skrócie. Aaron, stojąc przed niecierpliwą i niespokojną rzeszą Izraelitów, stworzył Złotego Cielca, mając nadzieję uspokoić ich niepokój. W rzeczywistości uległ życzeniom mniejszości niezadowolonych, myśląc, że wszyscy, łącznie z Bogiem, zaakceptują jego pomysł. Jego intencje były szlachetne – był miłośnikiem pokoju, jak chwali go Pirkei Awot 1:12 za „umiłowanie pokoju i dążenie do pokoju”. Chciał po prostu zachować spokój. Ale rezultaty były katastrofalne: jego próba zadowolenia tłumu doprowadziła do tragedii – zginęło 3 000 Izraelitów, a na dodatek naród dotknęła śmiertelna plaga (Wj 32:28, 35). Historia Aarona ostrzega nas, że próby zadowolenia wszystkich, zwłaszcza kosztem prawdy lub wierności zasadom, mogą prowadzić do katastrofalnej porażki.
Spójrzmy krótko na to, czego nasi rabini nauczali na temat idei prób zadowolenia wszystkich i jak się z tym zmagali. Zacznę od konkretnego segmentu ludzkiej populacji – tych, którzy sprawują władzę. W Pirkei Awot 2:3 czytamy: „Bądź ostrożny z tymi, którzy są przy władzy, bo nie przyciągają ludzi, jeśli nie mają w tym własnego interesu… nie wspierają człowieka w jego trudnych chwilach”. Raszi, w XI-wiecznej Francji, rozwija tę myśl: „Nie myśl, że schlebiając władcom, zyskasz ich trwałą przychylność, bo ich miłość zmienia się jak wiatr, i nikt nie jest w stanie zaspokoić wszystkich ich pragnień”. To ostrzeżenie, że szukanie powszechnej akceptacji, zwłaszcza od tych o zmiennych planach, jest daremne. Lider – lub każdy z nas – próbujący zdobyć każde serce, ryzykuje uleganie przelotnym kaprysom, tracąc autentyczność. I szacunek. Poszukiwanie aprobaty czy uznania, zwłaszcza w desperacji, rzadko prowadzi do oczekiwanych rezultatów, z reguły prowadzi do przeciwnych wobec zamierzonych.
Talmud w Sanhedryn 20b dodaje kolejną warstwę, ucząc, że król musi budzić respekt, nie tylko sympatię, cytując Księgę Powtórzonego Prawa 17:15: „Ustanowisz nad sobą króla, którego wybierze Bóg […]”. Lider obsesyjnie pragnący być kochanym przez wszystkich może nie zyskać szacunku potrzebnego do prowadzenia społeczności. Podobnie Awot de-Rabbi Natan 28:6 ostrzega: „Ten, kto chce być kochany przez wszystkich, w końcu nie będzie kochany przez nikogo, bo zabraknie mu siły, by trwać w prawdzie”. Moment Złotego Cielca Aarona jest tego przykładem: próbując zadowolić wszystkich, stracił moralne podstawy, które mogły zjednoczyć lud pod przymierzem z Bogiem.
Średniowieczni i wczesnonowożytni mędrcy pogłębiają tę myśl. XIII-wieczny Sefer HaChinuch, omawiając integralność sądowniczą, stwierdza: „Sędzia nie może bać się tłumu ani szukać jego przychylności, bo sprawiedliwość nie może ugiąć się pod wolą wszystkich… ten, kto próbuje zadowolić każde serce, upadnie w prawdzie”. To dotyczy nie tylko sędziów, ale każdego, kto prowadzi projekt lub wysiłek społeczny. Jeśli rozmywamy naszą wizję, by uwzględnić każdą opinię, ryzykujemy podkopanie celu, który nadaje jej znaczenie. W XV wieku rabin Yitzchak Abarbanel, komentując radę Szammaja, by „przyjmować każdego z przyjemnym obliczem” (Pirkei Awot 1:15), wyjaśnia: „To nie oznacza zgadzania się ze wszystkimi lub szukania ich pochwał, ale okazywanie dobroci pomimo różnic, bo nikt nie może zjednoczyć się z każdą duszą”. Dobroć jest niezbędna, ale uleganie każdemu żądaniu poświęca integralność.
Maharal z Pragi, w swoim XVI-wiecznym dziele Netiwot Olam, pięknie oddaje sedno tego wyzwania: „Pokój jest największym dobrem, ale ten, kto próbuje sprawić, by wszyscy się zgadzali, znajdzie tylko spory, bo ludzka natura dzieli serca, a tylko Bóg może je w pełni zjednoczyć”. Ludzka różnorodność – nasze różne pragnienia, wierzenia i potrzeby – sprawia, że powszechna zgoda jest boskim, nie ludzkim osiągnięciem. Gdy siedzimy w naszych sukach, otwartych na żywioły i na siebie nawzajem, przypomina nam się, że społeczność kwitnie nie dzięki wymuszonemu konsensusowi, ale dzięki akceptacji różnic przy jednoczesnym trzymaniu się wspólnych wartości.
Jak więc zastosować to w praktyce? Wyobraźmy sobie planowanie wydarzenia w synagodze – świętowania Sukot, inicjatywy na rzecz sprawiedliwości społecznej lub nowego doświadczenia modlitewnego. Chcesz, by jak najwięcej osób czuło się włączonych, by powiedziały „tak” twojej wizji. Ale rabini uczą nas, że inkluzywność nie oznacza zadowalania wszystkich za wszelką cenę. Możesz zaproponować różnorodne aktywności – przyjazne rodzinom, naukowe, duchowe – ale nie możesz nagiąć głównego celu wydarzenia, by zaspokoić każdy kaprys. Jeśli spróbujesz, ryzykujesz stworzenie „Złotego Cielca” – czegoś, co chwilowo zadowala, ale nie ma trwałego znaczenia, alienując społeczność, którą chciałeś zjednoczyć.
Sam Sukkot oferuje nam model. Sukka jest tymczasową strukturą, niedoskonałą i otwartą, a jednak zaprasza wszystkich do wspólnego przebywania. Cztery gatunki – lulaw, etrog, mirt i wierzba – symbolizują różne typy ludzi, od uczonych po prostych, połączonych w jednej micwie. Nie czynimy ich identycznymi; celebrujemy ich odmienność w ramach wspólnego rytuału. Podobnie w naszej społeczności dążymy do inkluzywności, zapraszając różnorodne głosy, ale zakotwiczamy się w wartościach Tory – prawdzie, sprawiedliwości i pokoju – wiedząc, że nie możemy zaspokoić każdego pragnienia.
Gdy machamy lulawem w to Sukkot, zobowiążmy się do budowania społeczności, które są gościnne, ale oparte na zasadach. Dążmy do pokoju, jak Aaron, ale unikajmy jego błędu nadmiernego kompromisu. Prowadźmy z dobrocią, jak radzi Abarbanel, ale trwajmy w prawdzie, jak zachęca Maharal. Nie możemy zadowolić wszystkich, i to w porządku – to ludzkie. Naszym zadaniem jest tworzenie przestrzeni, takich jak suka, gdzie wszyscy są zaproszeni, ale wizja pozostaje zakorzeniona w tym, co trwałe: naszym przymierzu z Bogiem i między sobą.
Chag Sameach!
Szabat Szalom!
Rabbi Mirski

Leave a Reply